Przedsiębiorstwo Budowlane STAN-BUD |
||
| Opis |
Specjalizujemy się w pracach żelbetowych, betonowych itp. Budujemy budynki wielo- i jednorodzinne od podstaw, realizujemy remonty obiektów przemysłowych, socjalnych, administracyjnych, oświatowych, sportowych i sakralnych. Wielkość potencjału techniczno-ekonomicznego, a przede wszystkim załoga składająca się z ok. 40 wysoko wykwalifikowanych pracowników pozwala naszej firmie na realizację nawet bardzo dużych kontraktów. Przedsiębiorstwo Budowlane "STAN-BUD" ma w swoim dorobku wiele wybudowanych oraz zmodernizowanych obiektów a w szczególności: banki, Urzędy Miasta, Kościoły, ośrodki wczasowe, stacje kolejowe, nastawnie kolejowe, wykonanie remontów i rozbudowa torów. Zostały one zmodernizowane od podstaw i są doskonałą wizytówka naszej firmy. Zdobyte doświadczenie pozwala naszej firmie podejmować się realizacji niemal wszystkich rodzajów prac od budowy i montażu, poprzez usługi wykończeniowe i rozruch, aż do wystroju wnętrz, projektu i wykonawstwa otoczenia wokół budowli wraz z małą architekturą. Przytoczeni wyżej zleceniodawcy naszych robót są zadowoleni z wysokiej jakości usług, czego dowodem są wydane przez nich rekomendacje oraz bardzo pozytywne opinie. Nasze prace są wykonywane solidnie i terminowo. |
|
| Słowa kluczowe | stan-bud od podstaw budowa murowanie docieplanie ocieplanie agregatem tynki tynki agregatem tynkowanie stanbud stan-bud roboty żelbetowe docieplanie budynków ocieplanie budynków roboty od podstaw | |
| Tytuł | Przedsiębiorstwo Budowlane STAN-BUD |
|
| Kategoria | Budownictwo Budownictwo > Usługi budowlane Budownictwo > Docieplenia |
|
| Data | Feb 1, 2009 | |
| Url | http://www.stan-bud.eu | |
| Jeżeli jesteś właścicielem tej strony to: wyróżnij ten wpis - bądź widoczny w katalogu | ||
Napisz recenzję
Dodaj do ulubionych
Poleć przyjacielowi
Raportuj zły wpis
|
||
Inne wpisy w Budownictwo
Czysta i zdrowa woda słodka to skarb wszystkich ludzi – jest jej jednak coraz mniej. Aby sprostać zapotrzebowaniu na najlepszą wodę, oferujemy systemy do uzdatniania wód głębinowych. Stacje uzdatniania mogą pracować przez cały rok, zapewniając stałe dostawy wody o parametrach zgodnych z normami unijnymi. Dzięki połączeniu nowoczesnej technologii filtracji i dezynfekcji końcowej ze sprawdzonymi metodami uzdatniania wody gwarantujemy, że otrzymasz zdrową, czystą oraz bezpieczną wodę do picia i celów gospodarczych.
| Kategorie: | Budownictwo |
Firma Eko-Roz-Bud – w ofercie rozbiórki i wyburzenia, kruszenie betonu, roboty ziemne i budowlane, usługi inwestycyjne, remontowe i remontowe. Wykonujemy wyburzenia i rozbiórki budynków. Specjalizacją zakładu są roboty rozbiórkowe i wyburzeniowe obiektów budowlanych i prace demontażowe konstrukcji stalowych i żelbetonowych.
| Kategorie: |
Budownictwo Budownictwo > Usługi budowlane Budownictwo > Remonty |
Od kaczeńca do Kopenhagi, czyli jak Dio szuka pomysłów i inspiracji? -
Skąd mój pomysł na ogród? Z ogródka babci, rzecz jasna. Babcia miała piękny ogród i to ona zaraziła mnie miłością do kwiatów i zieleni. Ale zakładać ogrody za pieniądze? To w ogóle kiedyś była abstrakcja. Razu pewnego, nad jeziorem Bodeńskim, w pięknym niemieckim Lindau nie mogliśmy wyjść z podziwu, że każdy dom wygląda jak dom dla lalek, przed willą stoi nowy, drogi samochód a wokół domu bajeczny ogród. Jak z obrazka. Rozmawialiśmy z jednym tubylcem i bardzo się dziwiliśmy, że bogaci – tym samym pewnie zapracowani – Bawarczycy mają czas na pielęgnację ogrodu, aby wyglądał jak przed kasynem w Monte Carlo. Niemiec również się zdziwił. „Bo przecież każdy tu wynajmuje firmę do ogrodu, która za niego to robi…” -
Skoro można zarabiać na tym, co się lubi, to czemu nie? Tylko, że w Polsce usługi ogrodnicze kojarzyły się wówczas z niczym. Nie było szkółek, czasopism, Internetu, systemów nawadniających. Nasiona traw czy kwiatów dostępne były w sklepach dla rolników a zioła – w aptece. Ogrody toskańskie kojarzyły się z czymś na południu a angielskie – z nielegalną pracą w nich i to nie kojarzyły się dobrze, bo często taka praca kończyła się pierwszą w życiu podróżą samolotem na koszt Królowej i zakazem wjazdu do Zjednoczonego Królestwa. I jak tu sprzedawać coś, co kojarzy się z niczym lub wręcz źle? A przecież na Akademii Ekonomicznej wtłaczano nam do głowy, że marka się liczy, marka rozpoznawalna, znana i uznana. -
Hmm …Eureka! „Pana Tadeusza” czytał każdy. Do epopei narodowej odwoływać się może również każdy, czyli i my. Postaci niezwykłych było tam bez liku. Telimena kojarzyła się co prawda z XIII księgą, ale Zosia z ogródkiem. Staropolskim. Skoro zespół pałacowo – parkowy w wielkopolskim Śmiłowie przyciąga turystów do zwiedzania muzeum Adama Mickiewicza właśnie zosinym ogródkiem a Soplicowo kojarzy się z przydrożnym zajazdem oferującym chleb ze smalcem i pyszne pierogi, to dlaczego ogród staropolski nie ma być obiektem westchnień milionów wielkopolskich kobiet, ich mężów i rodzin. -
I tak powstał pomysł na ogród staropolski. Tylko jak jedyne źródło inspiracji – ogród babci, założony w 1970 roku i pielęgnowany do 1990, nazwać staropolskim? Może „Ogród polski, współczesny”? Niekoniecznie… Jak z polskiego zrobić stare? Zabałaganić? Wysiać chwasty? Nadać przaśny charakter? Nigdzie nie natrafiliśmy na definicję słowa „staropolski”, która nie odnosiłaby się do starego, zacofanego i drewnianego. Udaliśmy się zatem w kilka podróży w Polsce i na Litwie. Na Litwie, bo tam, wbrew pozorom, jest wiele takich miejsc, o których można powiedzieć, że są staropolskie. Między Poznaniem i Sejnami oraz na trasie: Druskienniki, Kowno, Kłajpeda, Palanga widzieliśmy wiele pięknych ogrodów, ogródków restauracyjnych, klombów, rabat i rond. -
Zauważyliśmy, że królują na nich malwy, ostróżki, dalie, nasturcje. Ogród staropolski to ogród kwitnący, prosty, nieprzeładowany, bez baroku. -
Ogrody staropolskie od zawsze dobrze nam się sprzedawały, ale nie reagowali na nie entuzjazmem młodzi, wykształceni, kosmopolityczni Poznaniacy, którzy chcieli czegoś innego, bardziej europejskiego. My natomiast baliśmy się ogrodów francuskich, włoskich czy angielskich, bo nie chcieliśmy zakładać czegoś, co się zna tylko z nazwy. Każdy z nas bowiem, kto choć raz zasmakował kuchni włoskiej we Włoszech, zżyma się, gdy w restauracji „włoskiej” w Polsce musi spożywać rozgotowany makaron z pieprzem, bez ziół a sałatka jest na bazie kapusty pekińskiej (a nie sałaty) z olejem kujawskim udającym oliwę z oliwek piątego tłoczenia. Nie chcieliśmy być taką właśnie jadłodajnią, z której klienci wychodzą raz na zawsze mrucząc pod nosem: „oni się tak znają na kuchni włoskiej, jak ja na fizyce kwantowej”. (Nie dotyczy fizyków o specjalności: fizyka kwantowa). -
Postanowiliśmy zatem poszukać kolejnych inspiracji. W oparciu o cztery świata strony. Wschód Europy od razu odpuściliśmy, uznawszy, że tam lepiej zakładać ogrody, niż się nimi inspirować. Może i wielu chciałoby mieć park z Peterhofu – letniej rezydencji carów z czasów, gdy stolica była w Sankt Petersburgu, ale aktualnie wśród naszych potencjalnych, oszczędnych poznańskich klientów nie było oligarchy rosyjskiego. -
Gdy mówiliśmy o szukaniu inspiracji na północy Europy, w Szwecji, Norwegii, Danii, patrzono na nas ze zdziwieniem i zainteresowaniem (w przypadku osób kulturalnych) bądź uśmieszkiem (…). Czyż jednak Skandynawia to nie natura? Nie ekologia? Nie ma tam zieleni, krystalicznie czystej wody? Ludzie nie mają ogrodów? O nie! Pojechaliśmy więc do Szwecji, Norwegii i Danii. Przyroda jest piękna, w maju pada krystalicznie czysty grad, odmian roślin jest więcej niż tylko kilka, z dodatkiem w nazwie: „syberyjski”. Nawet przywieźliśmy cały bagażnik sadzonek i zasadziliśmy w swoim ogrodzie. Cóż jednak … Żadna nie przetrwała upalnego, polskiego lata. Ale nie wzięliśmy rozwodu ze Skandynawią! -
Na zachodzie wybraliśmy Wielką Brytanię (wizyta w Wersalu pod Paryżem zakończyła się megadołem psychicznym i zacytowaniem powiedzenia o motyce i księżycu) a na południu: Chorwację, Włochy i Hiszpanię. -
Krótkotrwały pobyt w Chorwacji nastroił nas optymistycznie, ponieważ uznaliśmy, że po kilku latach intensywnego rozwoju, na pewno Chorwacja stanie się dla nas rynkiem zbytu. -
Andaluzja (południe Hiszpanii, Costa del Sol) okazała się jednym wielkim placem budowy, spalonym przez słońce, z wielką ilością gajów oliwnych. Jedyny ogród, jaki widzieliśmy, to bratki, nagietki, róże nawadniane z namaszczeniem w Alhambrze - dawnej twierdzy mauretańskich kalifów, najpiękniejszym zabytku arabskiego budownictwa w Europie, składającego się z pałacu oraz letniej rezydencji z pięknymi ogrodami oraz z samych ogrodów znajdujących się na całym wzgórzu. -
Również nie był to ogród, który można zaprojektować i sprzedać w Poznaniu. -
Punktem przełomowym stały się dwa wyjazdy do Włoch. Czytelnik może się zdziwić, że poznańska firma, dla swoich klientów – Poznaniaków – szukała pomysłów w kraju, w którym ogrody kojarzą się z barokiem, nadmiarem, rozrzutnością, z ogrodami w Łańcucie czy z renesansowym parkiem przy Pałacu Biskupim w Kielcach. Nie zapominajmy jednak, że Włochy są bardzo zróżnicowane. W lipcu 2007 roku, przez prawie tydzień przemierzaliśmy Italię. Nie zważając na promienie słoneczne i korki na autostradach, pieczołowicie obejrzeliśmy ogrody, centra ogrodnicze, parki i inne zielone obiekty w Kampanii, Lacjum, Toskanii, Umbrii, Emilii – Romania, Ligurii, Lombardii i Piemoncie. Z Neapolu pamiętamy tony śmieci na ulicach, Rzym nas również rozczarował, Bolonia, Genua czy Turyn to miasta dla sportowców, handlowców czy turystów – ładne, atrakcyjne i ciekawe, ale nie dla ogrodników. Mediolan jest mało włoski, ale za to można tam obejrzeć wiele imponujących ogrodów na dachach. Natomiast Toskania … Nie można było tam nie wrócić. -
Daliśmy sobie kilka miesięcy na przygotowanie kolejnej wizyty w Toskanii i w marcu – bardzo profesjonalnie przygotowani, z planem spotkań i oglądania, na tydzień daliśmy się pochłonąć temu jednemu z najpiękniejszych miejsc na świecie. -
Z przewodnikiem, wydrukami z Internetu i nawigatorem satelitarnym, wstając o świcie i kładąc się spać późną nocą, objechaliśmy całą Toskanię: Florencję, Pizę, Lukkę, Sienę, Arezzo, Chiuso, Montalcino, Montepulciano, Montefollonico, Cortonę, Pienzę. Zrobiliśmy wiele zdjęć, kupiliśmy książki, nawiązaliśmy kontakt z dostawcami akcesoriów w stylu toskańskim, spotkaliśmy się z dwoma biurami projektowymi w mieście Lucca i we Florencji oraz nawiązaliśmy współpracę z panem Luigi Bertone – projektantem wnętrz i ogrodów. -
Współpraca rozpoczęła się z sukcesem – w czerwcu zaprojektowaliśmy i założyliśmy pierwszy w Poznaniu ogród w stylu toskańskim. Na Toskanii i ogrodach toskańskich nasze inspiracje się nie kończą. Właśnie kończymy przygotowania, aby do oferty wprowadzić kolejny produkt – wnętrze toskańskie. -
Nie wszyscy jednak lubią Włochy. Dla miłośników chłodniejszych klimatów, deszczu i mgły przezwyciężyliśmy obawy przed wyspiarskim ruchem lewostronnym i udaliśmy się w kilka podróży do Irlandii i Wielkiej Brytanii. Nikt nie szuka na Wyspach Brytyjskich kulinarnych rozkoszy ani pięknej pogody. Ale dobrym powodem, by odwiedzić Anglię, są jej ogrody. Widzieliśmy ich wiele. W Londynie, Bath, Canterbury, Norwich i Sheerness. Ostatnim, najważniejszym etapem naszych poszukiwań była wizyta na wielkiej, światowej wystawie ogrodniczej w Londynie, w maju 2008. Było na niej widać, że Anglicy od lat są zafascynowani ogrodnictwem, a pojęcie "ogród angielski" to synonim ogrodu idealnego - pełnego bylin, róż i romantycznych posągów. A wszystko na tle trawnika, który ma przynajmniej 300 lat. Każdy, kto choć raz widział wyspiarzy w Krakowie lub w metrze, w Londynie, jechał obok wracającego z pracy gentlemana w garniturze i adidasach, lub co gorsza – sandałach plażowych i czarnych skarpetach frotte, ten z pewnością się nie zdziwi, że ideą ogrodu angielskiego jest zerwanie ze sztucznością i rygorami. Ogrodnictwo spopularyzowane ponad sto lat temu stało się narodową pasją Anglików. Prawie połowa mieszkańców Wysp Brytyjskich deklaruje, że jest to ich hobby. Warto zatem podpatrzeć, jak te ogrody wyglądają. -
I warto takie niedrogi, łatwy w utrzymaniu ogród zaprojektować i założyć. Oczywiście w naszej firmie. -
Mam nadzieję, że czytelnik z zaciekawieniem przeczytał, jak trudne i czasochłonne jest poszukiwanie inspiracji. Ostatnio coraz więcej klientów, dla których projektujemy wnętrza pyta nas o wzornictwo skandynawskie, głównie duńskie. Ogrody skandynawskie na razie odłożyliśmy do lamusa, ale we wrześniu planujemy kolejny podróż, która pomoże nam wykształcić się i przygotować do wprowadzenia kolejnego produktu – wnętrza skandynawskiego. Podzielimy się z Państwem wrażeniami, jak wrócimy. -
Skąd mój pomysł na ogród? Z ogródka babci, rzecz jasna. Babcia miała piękny ogród i to ona zaraziła mnie miłością do kwiatów i zieleni. Ale zakładać ogrody za pieniądze? To w ogóle kiedyś była abstrakcja. Razu pewnego, nad jeziorem Bodeńskim, w pięknym niemieckim Lindau nie mogliśmy wyjść z podziwu, że każdy dom wygląda jak dom dla lalek, przed willą stoi nowy, drogi samochód a wokół domu bajeczny ogród. Jak z obrazka. Rozmawialiśmy z jednym tubylcem i bardzo się dziwiliśmy, że bogaci – tym samym pewnie zapracowani – Bawarczycy mają czas na pielęgnację ogrodu, aby wyglądał jak przed kasynem w Monte Carlo. Niemiec również się zdziwił. „Bo przecież każdy tu wynajmuje firmę do ogrodu, która za niego to robi…” -
Skoro można zarabiać na tym, co się lubi, to czemu nie? Tylko, że w Polsce usługi ogrodnicze kojarzyły się wówczas z niczym. Nie było szkółek, czasopism, Internetu, systemów nawadniających. Nasiona traw czy kwiatów dostępne były w sklepach dla rolników a zioła – w aptece. Ogrody toskańskie kojarzyły się z czymś na południu a angielskie – z nielegalną pracą w nich i to nie kojarzyły się dobrze, bo często taka praca kończyła się pierwszą w życiu podróżą samolotem na koszt Królowej i zakazem wjazdu do Zjednoczonego Królestwa. I jak tu sprzedawać coś, co kojarzy się z niczym lub wręcz źle? A przecież na Akademii Ekonomicznej wtłaczano nam do głowy, że marka się liczy, marka rozpoznawalna, znana i uznana. -
Hmm …Eureka! „Pana Tadeusza” czytał każdy. Do epopei narodowej odwoływać się może również każdy, czyli i my. Postaci niezwykłych było tam bez liku. Telimena kojarzyła się co prawda z XIII księgą, ale Zosia z ogródkiem. Staropolskim. Skoro zespół pałacowo – parkowy w wielkopolskim Śmiłowie przyciąga turystów do zwiedzania muzeum Adama Mickiewicza właśnie zosinym ogródkiem a Soplicowo kojarzy się z przydrożnym zajazdem oferującym chleb ze smalcem i pyszne pierogi, to dlaczego ogród staropolski nie ma być obiektem westchnień milionów wielkopolskich kobiet, ich mężów i rodzin. -
I tak powstał pomysł na ogród staropolski. Tylko jak jedyne źródło inspiracji – ogród babci, założony w 1970 roku i pielęgnowany do 1990, nazwać staropolskim? Może „Ogród polski, współczesny”? Niekoniecznie… Jak z polskiego zrobić stare? Zabałaganić? Wysiać chwasty? Nadać przaśny charakter? Nigdzie nie natrafiliśmy na definicję słowa „staropolski”, która nie odnosiłaby się do starego, zacofanego i drewnianego. Udaliśmy się zatem w kilka podróży w Polsce i na Litwie. Na Litwie, bo tam, wbrew pozorom, jest wiele takich miejsc, o których można powiedzieć, że są staropolskie. Między Poznaniem i Sejnami oraz na trasie: Druskienniki, Kowno, Kłajpeda, Palanga widzieliśmy wiele pięknych ogrodów, ogródków restauracyjnych, klombów, rabat i rond. -
Zauważyliśmy, że królują na nich malwy, ostróżki, dalie, nasturcje. Ogród staropolski to ogród kwitnący, prosty, nieprzeładowany, bez baroku. -
Ogrody staropolskie od zawsze dobrze nam się sprzedawały, ale nie reagowali na nie entuzjazmem młodzi, wykształceni, kosmopolityczni Poznaniacy, którzy chcieli czegoś innego, bardziej europejskiego. My natomiast baliśmy się ogrodów francuskich, włoskich czy angielskich, bo nie chcieliśmy zakładać czegoś, co się zna tylko z nazwy. Każdy z nas bowiem, kto choć raz zasmakował kuchni włoskiej we Włoszech, zżyma się, gdy w restauracji „włoskiej” w Polsce musi spożywać rozgotowany makaron z pieprzem, bez ziół a sałatka jest na bazie kapusty pekińskiej (a nie sałaty) z olejem kujawskim udającym oliwę z oliwek piątego tłoczenia. Nie chcieliśmy być taką właśnie jadłodajnią, z której klienci wychodzą raz na zawsze mrucząc pod nosem: „oni się tak znają na kuchni włoskiej, jak ja na fizyce kwantowej”. (Nie dotyczy fizyków o specjalności: fizyka kwantowa). -
Postanowiliśmy zatem poszukać kolejnych inspiracji. W oparciu o cztery świata strony. Wschód Europy od razu odpuściliśmy, uznawszy, że tam lepiej zakładać ogrody, niż się nimi inspirować. Może i wielu chciałoby mieć park z Peterhofu – letniej rezydencji carów z czasów, gdy stolica była w Sankt Petersburgu, ale aktualnie wśród naszych potencjalnych, oszczędnych poznańskich klientów nie było oligarchy rosyjskiego. -
Gdy mówiliśmy o szukaniu inspiracji na północy Europy, w Szwecji, Norwegii, Danii, patrzono na nas ze zdziwieniem i zainteresowaniem (w przypadku osób kulturalnych) bądź uśmieszkiem (…). Czyż jednak Skandynawia to nie natura? Nie ekologia? Nie ma tam zieleni, krystalicznie czystej wody? Ludzie nie mają ogrodów? O nie! Pojechaliśmy więc do Szwecji, Norwegii i Danii. Przyroda jest piękna, w maju pada krystalicznie czysty grad, odmian roślin jest więcej niż tylko kilka, z dodatkiem w nazwie: „syberyjski”. Nawet przywieźliśmy cały bagażnik sadzonek i zasadziliśmy w swoim ogrodzie. Cóż jednak … Żadna nie przetrwała upalnego, polskiego lata. Ale nie wzięliśmy rozwodu ze Skandynawią! -
Na zachodzie wybraliśmy Wielką Brytanię (wizyta w Wersalu pod Paryżem zakończyła się megadołem psychicznym i zacytowaniem powiedzenia o motyce i księżycu) a na południu: Chorwację, Włochy i Hiszpanię. -
Krótkotrwały pobyt w Chorwacji nastroił nas optymistycznie, ponieważ uznaliśmy, że po kilku latach intensywnego rozwoju, na pewno Chorwacja stanie się dla nas rynkiem zbytu. -
Andaluzja (południe Hiszpanii, Costa del Sol) okazała się jednym wielkim placem budowy, spalonym przez słońce, z wielką ilością gajów oliwnych. Jedyny ogród, jaki widzieliśmy, to bratki, nagietki, róże nawadniane z namaszczeniem w Alhambrze - dawnej twierdzy mauretańskich kalifów, najpiękniejszym zabytku arabskiego budownictwa w Europie, składającego się z pałacu oraz letniej rezydencji z pięknymi ogrodami oraz z samych ogrodów znajdujących się na całym wzgórzu. -
Również nie był to ogród, który można zaprojektować i sprzedać w Poznaniu. -
Punktem przełomowym stały się dwa wyjazdy do Włoch. Czytelnik może się zdziwić, że poznańska firma, dla swoich klientów – Poznaniaków – szukała pomysłów w kraju, w którym ogrody kojarzą się z barokiem, nadmiarem, rozrzutnością, z ogrodami w Łańcucie czy z renesansowym parkiem przy Pałacu Biskupim w Kielcach. Nie zapominajmy jednak, że Włochy są bardzo zróżnicowane. W lipcu 2007 roku, przez prawie tydzień przemierzaliśmy Italię. Nie zważając na promienie słoneczne i korki na autostradach, pieczołowicie obejrzeliśmy ogrody, centra ogrodnicze, parki i inne zielone obiekty w Kampanii, Lacjum, Toskanii, Umbrii, Emilii – Romania, Ligurii, Lombardii i Piemoncie. Z Neapolu pamiętamy tony śmieci na ulicach, Rzym nas również rozczarował, Bolonia, Genua czy Turyn to miasta dla sportowców, handlowców czy turystów – ładne, atrakcyjne i ciekawe, ale nie dla ogrodników. Mediolan jest mało włoski, ale za to można tam obejrzeć wiele imponujących ogrodów na dachach. Natomiast Toskania … Nie można było tam nie wrócić. -
Daliśmy sobie kilka miesięcy na przygotowanie kolejnej wizyty w Toskanii i w marcu – bardzo profesjonalnie przygotowani, z planem spotkań i oglądania, na tydzień daliśmy się pochłonąć temu jednemu z najpiękniejszych miejsc na świecie. -
Z przewodnikiem, wydrukami z Internetu i nawigatorem satelitarnym, wstając o świcie i kładąc się spać późną nocą, objechaliśmy całą Toskanię: Florencję, Pizę, Lukkę, Sienę, Arezzo, Chiuso, Montalcino, Montepulciano, Montefollonico, Cortonę, Pienzę. Zrobiliśmy wiele zdjęć, kupiliśmy książki, nawiązaliśmy kontakt z dostawcami akcesoriów w stylu toskańskim, spotkaliśmy się z dwoma biurami projektowymi w mieście Lucca i we Florencji oraz nawiązaliśmy współpracę z panem Luigi Bertone – projektantem wnętrz i ogrodów. -
Współpraca rozpoczęła się z sukcesem – w czerwcu zaprojektowaliśmy i założyliśmy pierwszy w Poznaniu ogród w stylu toskańskim. Na Toskanii i ogrodach toskańskich nasze inspiracje się nie kończą. Właśnie kończymy przygotowania, aby do oferty wprowadzić kolejny produkt – wnętrze toskańskie. -
Nie wszyscy jednak lubią Włochy. Dla miłośników chłodniejszych klimatów, deszczu i mgły przezwyciężyliśmy obawy przed wyspiarskim ruchem lewostronnym i udaliśmy się w kilka podróży do Irlandii i Wielkiej Brytanii. Nikt nie szuka na Wyspach Brytyjskich kulinarnych rozkoszy ani pięknej pogody. Ale dobrym powodem, by odwiedzić Anglię, są jej ogrody. Widzieliśmy ich wiele. W Londynie, Bath, Canterbury, Norwich i Sheerness. Ostatnim, najważniejszym etapem naszych poszukiwań była wizyta na wielkiej, światowej wystawie ogrodniczej w Londynie, w maju 2008. Było na niej widać, że Anglicy od lat są zafascynowani ogrodnictwem, a pojęcie "ogród angielski" to synonim ogrodu idealnego - pełnego bylin, róż i romantycznych posągów. A wszystko na tle trawnika, który ma przynajmniej 300 lat. Każdy, kto choć raz widział wyspiarzy w Krakowie lub w metrze, w Londynie, jechał obok wracającego z pracy gentlemana w garniturze i adidasach, lub co gorsza – sandałach plażowych i czarnych skarpetach frotte, ten z pewnością się nie zdziwi, że ideą ogrodu angielskiego jest zerwanie ze sztucznością i rygorami. Ogrodnictwo spopularyzowane ponad sto lat temu stało się narodową pasją Anglików. Prawie połowa mieszkańców Wysp Brytyjskich deklaruje, że jest to ich hobby. Warto zatem podpatrzeć, jak te ogrody wyglądają. -
I warto takie niedrogi, łatwy w utrzymaniu ogród zaprojektować i założyć. Oczywiście w naszej firmie. -
Mam nadzieję, że czytelnik z zaciekawieniem przeczytał, jak trudne i czasochłonne jest poszukiwanie inspiracji. Ostatnio coraz więcej klientów, dla których projektujemy wnętrza pyta nas o wzornictwo skandynawskie, głównie duńskie. Ogrody skandynawskie na razie odłożyliśmy do lamusa, ale we wrześniu planujemy kolejny podróż, która pomoże nam wykształcić się i przygotować do wprowadzenia kolejnego produktu – wnętrza skandynawskiego. Podzielimy się z Państwem wrażeniami, jak wrócimy. -
| Kategorie: |
Budownictwo Dom Wnętrze Dom Wnętrze > Ogrody |
OGRODZENIA PANELOWE - OGRODZENIA SYSTEMOWE - sprzedaż, montaż, dostawa. Kompleksowa obsługa w zakresie dostawy i montażu ogrodzeń na terenie całej Polski. Zapewniamy niskie ceny, wysoką jakość produktów oraz gwarancję na wykonane prace budowlane. Wiedza techniczna i doświadczenie zdobyte na przestrzeni blisko 10 lat, pozwoliło nam na stworzenie kompleksowej oferty handlowej, skierowanej do grupy wymagających klientów poszukujących produktów wysokiej jakości wykonanych w oparciu o nowoczesną technologię i optymalną cenę.
| Kategorie: |
Budownictwo Firmy wg branż > Firmy budowlane |
Technika basenowa to zbiór materiałów edukacyjnych oraz merytorycznych informacji na temat budowy basenów, ich projektowania oraz systemów filtracji stosowanych w sztucznych akwenach. Strona ma na celu pomóc w zdobyciu wiedzy osobom, które mają w planach budowę takiego obiektu. Ponadto znajdą Państwo również listę kompetentnych i sprawdzonych wykonawców oraz firm, które zajmują się profesjonalnie techniką basenową. Zapraszamy do zapoznania się z istniejącymi aktywami na stronie. Mamy nadzieję, iż wiedza, którą zaczerpną Państwo z naszej witryny będzie stanowić doskonałą podstawę do podjęcia rozmowy z podmiotami w branży oraz ewentualnej negocjacji ceny.
| Kategorie: |
Budownictwo Dom Wnętrze > Baseny |
